UFC 239 Jones
zdjęcie: Sporting News

UFC 239: Niespodzianki nie było. Jones nadal mistrzem!

"Bones" nadal na szczycie dywizji półciężkiej.

Jon Jones obronił mistrzostwo wagi półciężkiej w konfrontacji z Thiaso Santosem w walce wieczoru gali UFC 239, przez niejednogłośną decyzję sędziów. Santos oprócz problemów z rywalem, musiał także zmagać się z kłopotami zdrowotnymi. Uszkodził bowiem obydwie nogi.

W pierwszych sekundach walki obydwaj zawodnicy skupili się na kopnięciach. Jones przy jednym z low kicków rywala lekko poślizgnął się. Santos jednak nie ruszył agresywniej, wręcz przeciwnie – trzymał spokojnie dystans. Jones zablokował jedno z kolejnych kopnięć i próbował w ripoście wyprowadzić obrotowy łokieć. Jednakże nie trafił Santosa, tak jak planował. Thiago z kolei próbował skarcić go serią strike’ingową. Jones skutecznie uniknął ciosów, a po chwili nie trafił z obrotowym kopnięciem. Ciężko powiedzieć, by któryś z nich miał znaczną przewagę w pierwszej rundzie. Te pięć minut posłużyły im bardziej jako wzajemne zapoznanie się.

Na początku drugiej rundy coś się wydarzyło z nogą Santosa. Wyraźnie ucierpiało jego kolano, po jednym z nietrafionych kopnięć. Brazylijczyk jednak nie poddawał się i próbował dorzucić szybką kombinacją. Santos musiał jednak ograniczyć wyraźnie kopnięcia, przy każdej kolejnej próbie widać było problemy zdrowotne. W połowie rundy Jones trafił jeszcze  rywala kopnięciem w brzuch. Z czasem „Bones” zyskiwał coraz większą kontrolę nad starciem. A dla problemem dla Santosa stawała się także różnica w zasięgu i utrzymywanie dystansu.

Mimo problemów zdrowotnych Brazylijczyk nie rezygnował z ofensywy.

Na początku trzeciej rundy próbował zaskoczyć Jonesa Punchami. Ten uniknął ataków i odepchnął oponenta do siatki. Przy niej… w dość efektowny sposób Jones przeskoczył nad rywalem i prawdopodobnie szukał drogi do zapięcia dźwigni. Santos jednak uciekł w odpowiednim momencie. Chciał wyprowadzić High Kick w głowę, ale poślizgnął się, więc szybko wycofał się z kontynuacji ataku. Jones wyraźnie czekał na błędy przeciwnika i spokojnie prowadził ten pojedynek, wyprowadzając kolejne cenne ciosy i unikając uderzeń rywala.

Mistrz wiedział, że spokojnie realizuje swój plan taktyczny i zyskiwał na pewności siebie. Wybronił się spod szybkiej kombinacji Punchów rywala. Minuty upływały, a żaden z nich nie kwapił się do ostrzejszej ofensywy. Fakt, że Santos miał problemy, gdy Jones przyśpieszał. Ale ten mocno uważał, by nie popełnić błędów. Ten stan rzeczy utrzymywał się także w czwartej rundzie. Santos w pewnych momentach miał nawet problemy z utrzymaniem równowagi w stójce. Szukał jeszcze agresywnych ciosów strike’ingowych. Nie poddawał się, ale mógł liczyć już tylko na cud, by pokonać Jonesa. Niespodzianki nie było. Jones wygrywa na punkty podczas UFC 239.

Przeczytaj także: Kolejna ofiara na liście Nunes!

Kategorie
UFC

Napisz komentarz

*

*

Powiązane