Fot. Facebook/KSW

Siedem życzeń, czyli kogo widziałbym w KSW – Kategoria kogucia!

Serdecznie zapraszam na ostatnią część mojego felietonu!

Kategoria kogucia w organizacji KSW pod względem liczby zawodników nie należy do zbyt rozbudowanych. Mistrzem tej dywizji jest Jakub Wikłacz (14-3-1), który na gali XTB KSW 77 pokonał Sebastiana Przybysza (10-3). Coraz mocniejszą pozycję w polskiej organizacji mają również Zuriko Jojua (9-1) oraz Werlleson Martins (17-5). W nieco słabszej formie są obecnie były mistrz Antun Racić (26-11-1), a także dwukrotny pretendent do mistrzowskiego tytułu Bruno Santos (10-4). Obaj zawodnicy w ostatnim czasie notowali porażki, jednak mimo wszystko ich poziom sportowy jest co najmniej przyzwoity.

Ponadto dywizję kogucią organizacji KSW uzupełniają: notujący w ostatnim czasie zwycięstwa Patryk Surdyn (7-2); mający za sobą jedną przegraną walkę w polskiej federacji Shamil Banukayev (7-2) oraz Gustavo Oliveira (8-2); doświadczony Reginaldo Vieira (15-7); posiadający ujemny rekord Piotr Olszynka (7-8-1); mający ostatnio nienajlepszą passę David Martinik (5-5); a także posiadający dość skromne rekordy Patryk Chrobak (3-2), Shamad Erzanukaev (2-0), Carl McNally (2-1), Miłosz Melchert (2-1) oraz Kamil Szkaradek (3-0).

Według danych zamieszczonych na stronie internetowej KSW zawodnikami tej kategorii są również Paweł Polityło (7-4) oraz Bartosz Rewera (1-2), jednak w ich przypadku dużo mówi się o zmianie dywizji.

Można zatem stwierdzić, że kategoria kogucia w organizacji KSW wymaga wzmocnień. Poniżej przedstawię państwu zawodników, którzy moim zdaniem mogliby zasilić polską organizację.

1. Bartosz Wojcikiewicz (9-1)

Pierwszym zawodnikiem, który moim zdaniem powinien zasilić szeregi KSW jest urodzony w Polsce, a mieszkający i trenujący w Szwecji Bartosz Wojcikiewicz. Zawodnik ten zawodową karierę rozpoczął w 2018 roku. Większość swoich pojedynków stoczył w organizacji Superior Challenge, gdzie do tej pory wystąpił ośmiokrotnie. Początkowo Wojcikiewicz mierzył się z dość przeciętnymi rywalami. Pokonał m.in. Joela Moyę Schondorffa (1-3), Wilberta Huamana (7-15), Mathieu Morciano (6-7) oraz Antona Larssona (3-10).

Przed pierwszym poważniejszym wyzwaniem Wojcikiewicz stanął na gali Superior Challenge 23, gdzie zmierzył się z Kenjim Bortoluzzim (11-4-1). Szwed nie poradził sobie najlepiej, gdyż przegrał przez jednogłośną decyzję sędziowską. Na ścieżkę zwycięstw powrócił na Superior Challenge 24. Zmierzył się wtedy z Anthonym Riggio (9-6), którego pokonał przez decyzję sędziowską. Swój ostatni pojedynek stoczył na wydarzeniu z numerem 25, gdzie wygrał z Carlosem Abreu (10-5).

Bartosz Wojcikiewicz jest zawodnikiem posiadającym całkiem przyzwoite umiejętności zapaśnicze. Moim zdaniem byłby całkiem solidnym wzmocnieniem dywizji koguciej organizacji KSW. Uważam, że mógłby on dać niezły pojedynek z Gustavo Oliveirą (8-2).

2. Felipe Lima (11-1)

Innym zawodnikiem związanym z rynkiem skandynawskim jest pochodzący z Brazylii Felipe Lima. Zawodnik ten zawodową karierę rozpoczął w 2015 roku. W debiucie przegrał przez duszenie trójkątne z Ivanem Luizem (5-6). Na obecną chwilę jest to jedyna porażka w karierze „D’ouro”. Swoje następne pojedynki Brazylijczyk toczył m.in. w organizacji Amazon Talent, gdzie zdobył nawet mistrzowski pas kategorii koguciej pokonując na wydarzeniu z numerem 10 Euridesa Bandeirę (5-5).

Z przeciwnikiem z wyższej półki Lima zmierzył się na gali Mr. Cage 39. Wtedy to skrzyżował rękawice z obecnym zawodnikiem KSW Gustavo Oliveirą (8-2). „D’ouro” stanął na wysokości zadania i zwyciężył to starcie przez jednogłośną decyzję sędziowską. Kolejny pojedynek Brazylijczyk stoczył prawie rok później. Wystąpił na gali Brave CF 39, gdzie odniósł zwycięstwo nad Farnodem Iranem Nezhadem (11-2-1).

W 2021 roku Lima związał się z organizacją Fight Club Rush. Na wydarzeniu z numerem 8 pokonał doświadczonego Fernando Floresa (10-10), natomiast dwie galę później zdobył mistrzowski pas pokonując przez „latające kolano” Evgeny’ego Odnoroga (21-8). Był to jak dotąd jego ostatni pojedynek. W ubiegłym roku miał wystąpić jeszcze na gali Road to UFC 6: Abu Dhabi, jednak do tego ostatecznie nie doszło.

Brazylijczyk jest zawodnikiem, który swoje walki lubi toczyć w płaszczyźnie stójkowej, gdzie zadaje dość sporo ciosów, a także często stara się wyprowadzać „latające kolana”. Jego styl walki jest  widowiskowy i m.in. z tego powodu organizacja KSW powinna zainteresować się tym zawodnikiem. Myślę, że dałby on bardzo ciekawy pojedynek z Werllesonem Martinsem (17-5).

3. Denis Palancica (9-1)

Ciekawym wzmocnieniem dywizji koguciej z pewnością byłby również pochodzący z Mołdawii Denis Palancica. Jest to zawodnik, który swój pierwszy zawodowy pojedynek stoczył w 2015 roku. Wygrał on wtedy z Ionem Mindru (0-1). Regularne starty rozpoczął jednak dopiero dwa lata później. Swoje drugie zawodowe starcie stoczył dla organizacji Eagles Fighting Championship. Wystąpił na gali z numerem 4, gdzie znokautował w trzeciej rundzie Gheorghe Lupu (5-6).

Po pokonaniu Mihaia Laurentiu Iorgi (4-3) oraz Kenana Jafarliego (19-13) Mołdawianin dostał szansę zawalczenia o pas mistrzowski organizacji Eagles Fighting Championship. O tytuł zawalczył na wydarzeniu z numerem 9, gdzie ponownie skrzyżował rękawice z Gheorghe Lupu (5-6). Palancica po raz kolejny wyszedł zwycięsko z tego starcia wygrywając tym razem przez poddanie w pierwszej rundzie.

Pod koniec 2018 roku Mołdawin związał się z organizacją Bellator. Wystąpił na wydarzeniu numer 209, gdzie odniósł zwycięstwo nad Kirillem Medvedovskim (15-13). Na dzień dzisiejszy był to jedyny występ Palancici w amerykańskiej organizacji.

Kolejną zawodową walkę stoczył dopiero ok. 2,5 roku później. Mołdawianin wystąpił na Eagles FC: Reset, gdzie poddał w pierwszej rundzie Alexandra Krupenkina (7-21). W 2021 roku zawalczył również na jednej z gal Road to WWFC, gdzie pokonał Ruslana Mammadova (12-12). W ubiegłym roku stoczył tylko jeden pojedynek. Na iKON FC 9 odniósł pierwszą w karierze porażkę przegrywając przez decyzję sędziowską z Joe Penafielem (10-4).

Denis Palancica jest zawodnikiem posiadającym spore umiejętności parterowe. W stójce jest natomiast dość szybki na nogach i stara się zadawać pojedyncze ciosy. Moim zdaniem Mołdawianin byłby naprawdę solidnym wzmocnieniem dywizji koguciej KSW. Uważam, że mógłby on dać naprawdę ciekawą walkę z Bruno Santosem (10-4).

4. Otar Tanzilov (9-0)

Z Mołdawii przenosimy się do Gruzji, skąd pochodzi niepokonany jeszcze na zawodowstwie Otar Tanzilov. Zawodnik ten zawodowe starty rozpoczął w 2018 roku. Początkowo swoje pojedynki toczył dla organizacji Guram Fight Club, gdzie szybko pokonał Giorgiego Lipartelianiego (1-2) oraz Mehrada Mahmoudiego (1-3). Następne starcie stoczył dopiero pod koniec 2019 roku. Wystąpił wtedy na gali WFCF 2, gdzie pokonał przez decyzję sędziowską Ali Mohammada Rezę (0-1).

Po tym pojedynku miał kolejną przerwę w startach – tym razem półtoraroczną. Powrócił w lutym 2021, kiedy to pokonał Adema Vashakmadze (4-7). Jeszcze w tym roku wystąpił na gali GFC: Finals, gdzie znokautował ciosem na tułów Vepkhię Tchintcharauliego (7-1).

Najwięcej startów Gruzin zanotował w ubiegłym roku. W lutym oraz czerwcu stoczył pojedynki dla GFC, w których odniósł zwycięstwa przed czasem nad Rafaelem Ribero Soaresem (2-4) oraz Mohammadem Dalvandem (3-3). Natomiast we wrześniu wystąpił na gali UAE Warriors 33, gdzie pokonał przez nokaut w trzeciej rundzie Eduardo Dinisa (9-5). Ten rok również zaczął się dla niego bardzo dobrze, ponieważ na Octagon 39: Maksum vs. Nunes wygrał przez decyzję sędziowską z Khikmatillo Abdullaevem (8-2-2).

Otar Tanzilov jest zawodnikiem, który swoje pojedynki lubi toczyć w stójce. W swoich walkach wyprowadza sporo efektownie wyglądających kopnięć, którymi często posyła rywali na ziemię. Nieźle również radzi sobie z obroną obaleń. W parterze natomiast skupia się na umęczaniu przeciwników, a także zadawaniu ciosów. Moim zdaniem Gruzin odnalazłby się w organizacji KSW. Uważam, że mógłby on dać ciekawy pojedynek z Sebastianem Przybyszem (10-3) bądź Shamilem Banukaevem (7-2).

5. Brian Bouland (11-4)

Kolejnym zawodnikiem, którego sylwetkę chciałbym państwu przybliżyć jest pochodzący z Belgii Brian Bouland. Zawodnik ten zawodową karierę rozpoczął w 2012 roku. Początkowo toczył swoje pojedynki na lokalnych galach w Belgii oraz Holandii, gdzie pokonał m.in. Omara Samba (7-13) czy Aslana Gunoyeva (4-1).

Po osiągnięciu rekordu 3-0 Belg miał ok. 2,5-letnią przerwę w startach. Powrócił na gali HIT Fighting Championship 1, gdzie pokonał Mickaela Kanguicheva (10-8). W 2016 roku Bouland stoczył dwa pojedynki. Najpierw odniósł zwycięstwo nad Jamiem Pritchardem (6-4), natomiast później przegrał w walce o pas mistrzowski organizacji HIT Fighting Championship z Marko Kovaceviciem (12-3-1).

Po tej porażce Belg związał się z organizacją Cage Warriors. Po pokonaniu Darrena O’Gormana (6-6) oraz Josha Reeda (12-8) dostał szansę zawalczenia o mistrzowski pas. Na gali z numerem 94 zmierzył się z Ilią Topurią (13-0), z którym przegrał przez poddanie po zaledwie minucie i trzydziestu dziewięciu sekundach walki. Później w brytyjskiej organizacji Bouland zawalczył jeszcze pięciokrotnie. Pokonał Krisa Edwardsa (13-12), Cory’ego Taita (10-7) oraz Liama Gittinsa (9-4), a przegrał z Chrisem Miahem (10-2) oraz Nathanem Fletcherem (7-1). Swój ostatni pojedynek Belg stoczył na gali EBD Ultra Edition, gdzie pokonał przez decyzję sędziowską Benjamina Molnara (7-8).

Brian Bouland jest zawodnikiem, który swoje walki lubi toczyć w parterze. W stójce natomiast stara się dociskać swoich rywali do siatki. Jego styl walki nie należy może do jakiś spektakularnych, jednak moim zdaniem Belg byłby bardzo solidnym wzmocnieniem organizacji KSW. Uważam, że mógłby on zawalczyć z Antunem Raciciem (26-11-1).

6. Kevin Cordero (14-3)

Z Belgii przenosimy się do Hiszpanii, skąd pochodzi Kevin Cordero. Jest to zawodnik, który zawodową karierę rozpoczął w 2017 roku. Jego debiut nie był zbyt udany, ponieważ w swoim pierwszym pojedynku musiał uznać wyższość Scotta Malone’a (9-6). Później radził sobie już jednak znacznie lepiej i zanotował serię sześciu zwycięstw z rzędu. We wrześniu 2018 roku dostał szansę zawalczenia dla organizacji Cage Warriors. Na wydarzeniu z numerem 96 przegrał przez techniczny nokaut z Liamem Gittinsem (9-4) przez co zanotował drugą w karierze porażkę.

W marcu 2019 roku Hiszpan dostał szansę zawalczenia o mistrzowski pas kategorii muszej organizacji AFL. Wcześniej dla tego pracodawcy stoczył dwa pojedynki, w których pokonał Jordiego Sensarricha Fillo (4-2) oraz Gabriela Rumana (0-2). Na gali AFL 19: Night of Champions skrzyżował rękawice z Raymisonem Bruno (12-4), którego pokonał przez techniczny nokaut w rundzie czwartej.

Swoje następne pojedynki Cordero toczył już w kategorii koguciej. Na gali Slam Arena 3 zawalczył o pas mistrzowski kategorii koguciej, który zdobył poddając duszeniem trójkątnym Alvaro Fresno (7-4). Po tej walce Hiszpan miał prawie dwuletnią przerwę w startach. Powrócił na gali SCC 8: A New Era, gdzie znokautował w pierwszej rundzie Mario Moreno (4-4).

Następnie Cordero związał się z organizacją Combate Global. We wrześniu 2021 roku zmierzył się z Rickym Bandejasem (15-7), którego pokonał przez duszenie trójkątne na sekundę przed końcem pierwszej rundy. Jeszcze w tym samym roku Hiszpan wziął udział w turnieju organizowanym przez tę organizację. W pojedynku ćwierćfinałowym oraz półfinałowym pokonał Luciano Ramosa (8-8) oraz Leodegario Muniza (8-3), natomiast w wielkim finale przegrał po wyrównanej walce z Fransem Mlambo (13-5). Był to na ten moment ostatni pojedynek Hiszpana w karierze. W ubiegłym roku miał zawalczyć na SCC 10: Rise of Champions, gdzie jego rywalem miał być Carlos Henrique da Cruz (9-4), jednak do starcia ostatecznie nie doszło.

Kevin Cordero jest zawodnikiem, który swoje pojedynki lubi toczyć w płaszczyźnie parterowej. W stójce natomiast stara się dociskać swoich przeciwników do siatki. Moim zdaniem stanowiłby on całkiem solidne wzmocnienie kategorii koguciej organizacji KSW. Warto odnotować, że ma on dopiero 23 lata, co nadal czyni go bardzo perspektywicznym zawodnikiem. Uważam, że mógłby on dać solidną walkę z Antunem Raciciem (26-11-1) lub Zuriko Jojuą (9-1).

7. Frans Mlambo (13-5)

Na zakończenie przedstawię państwu zawodnika dobrze znanego polskiej publiczności. Jest nim oczywiście Frans Mlambo. Zawodnik ten zawodową karierę rozpoczął w 2015 roku. Po osiągnięciu rekordu 2-1 podpisał kontrakt z nowopowstałą wtedy organizacją Brave CF. W debiucie dla tego pracodawcy przegrał przez decyzję sędziowską z Stephenem Lomanem (17-2). Później jednak radził sobie już znacznie lepiej i zanotował zwycięstwa nad Jalalem Al Daają (9-6), Michaelem Deigą-Scheckiem (10-4) oraz Felipe Efrainem (16-6). Dzięki temu dostał szansę zawalczenia o mistrzowski tytuł kategorii koguciej organizacji Brave CF, jednak nie zdobył go, gdyż ponownie przegrał z Stephenem Lomanem (17-2). Później Mlambo jeszcze dwukrotnie zawalczył dla tego pracodawcy. Przegrał z Aidanem Jamesem (5-3) oraz pokonał Dansheela Moodleya (8-3).

W 2019 roku „The Zulu Irishman” podpisał kontrakt z organizacją Bellator. Swoją przygodę z amerykańską organizacją rozpoczął bardzo obiecująco, gdyż zanotował zwycięstwa nad Nathanem Greysonem (6-4) oraz Dominiquem Woodingiem (9-5). Na Bellator 240 nie poradził sobie jednak najlepiej, gdyż przegrał przez nokaut z Rickym Bandejasem (15-7). Na ścieżkę zwycięstw powrócił jednak na gali Bellator Euro Series 8, gdzie pokonał przez jednogłośną decyzję sędziowską Cory’ego Taita (10-7).

W 2021 roku Frans Mlambo wystąpił w naszym kraju. Na gali FEN 34 skrzyżował rękawice z ówczesnym mistrzem Jonasem Magardem (14-5). „The Zulu Irishman” nie dał mu żadnych szans i poddał go po minucie i siedmiu sekundach walki, dzięki czemu zdobył mistrzowski pas.

Pod koniec 2021 roku Mlambo wziął udział w turnieju organizowanym przez Combate Global, w którym zwyciężył pokonując Jose Zarauza (23-9-1), Christiana Barrazę (8-7) oraz Kevina Cordero (14-3).

Frans Mlambo jest zawodnikiem, który swoje pojedynki lubi toczyć w stójce. W parterze również odnajduję się całkiem nieźle, o czym świadczą jego 4 wygrane przez poddania. Moim zdaniem „The Zulu Irishman” byłby ogromnym wzmocnieniem organizacji KSW i niemal z miejsca byłby kandydatem to walki o pas. Dodatkowo zawodnik ten jest znany nie tylko w naszym kraju, ale i na rynku europejskim, gdyż na co dzień trenuje on w Irlandii. Moim zdaniem dałby on bardzo emocjonujący pojedynek z Sebastianem Przybyszem (10-3).

W powyższym artykule skupiłem się bardziej na zawodnikach, którzy mają już solidną pozycję na europejskiej scenie MMA i w KSW biliby się o pozycje rankingowe. Jeżeli jednak chodzi o transfery, które dałyby możliwość walki mniej doświadczonym zawodnikom KSW, to moim zdaniem polska organizacja mogłaby zakontraktować m.in. Jana Ciepłowskiego (4-0), Kamila Gieza (3-0-1) czy Enrique Hecher Sosa (4-1).

Czy jednak któryś z tych zawodników podpisze kontrakt z KSW? Przekonamy się wkrótce!

Przeczytaj też: Tobiasz Le przegrywa na RFA 8! Wyniki gali RFA 8!

Kategorie
FelietonKSWNEWSPolska

Leave a Reply





Powiązane

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.