Fot. Facebook/ KSW

Siedem życzeń, czyli kogo zobaczyłbym w KSW – Kategoria Półśrednia!

Dziękuję za optymistyczne przyjęcie poprzedniego artykułu i zapraszam do zapoznania się z kolejnym!

Od czasu przejścia Roberto Soldicia (20-3) do One Championship w kategorii półśredniej panuje bezkrólewie. Na domiar złego przez różne niepożądane wydarzenia ciężko wskazać pretendentów, którzy mogliby o mistrzowski tytuł zawalczyć. Praktycznie jedynym takim zawodnikiem jest Adrian Bartosiński (12-0), który w organizacji KSW pokonał Lionela Padilę (9-2), Michała Michalskiego (9-5) oraz Andrzeja Grzebyka (18-6). W polskiej organizacji na pewno nie zobaczymy sklasyfikowanego na drugiej pozycji w rankingu kategorii półśredniej Shamila Musaeva (15-0-1), co związane jest z aktualną sytuacją polityczną. Teoretycznie o pas mógłby zawalczyć zajmujący trzecie miejsce Brian Hooi (18-9 1 N/C), jednak ten w KSW stoczył na ten moment tylko jeden pojedynek. Sklasyfikowani na pozostałych lokatach Michał Pietrzak (10-6-1) oraz Andrzej Grzebyk (18-6) w swoich ostatnich walkach odnieśli porażki, przez co zestawienie któregoś z nich w walce o pas nie miałoby obecnie sensu.

Oprócz wspomnianych wyżej zawodników w kategorii półśredniej znajdują się: posiadający mocny cios Krystian Kaszubowski (10-2); preferujący walkę w stójce Arkadiusz Kaszuba (3-2), Kacper Koziorzębski (8-4) oraz Robert Maciejowski (6-4-1); trenujący na co dzień w Belgii Artur Szczepaniak (8-1); uznawany za spory talent Igor Michaliszyn (9-2); posiadający spore umiejętności parterowe Adam Niedźwiedź (8-4-1); mający ostatnio nienajlepszą serię Hubert Szymajda (9-6 1 N/C); a także zawodnicy zagraniczni tacy jak Raimondas Krilavicius (6-2-1 1 N/C), Emil Weber Meek (9-6 1 N/C), Jivko Stoimenov (13-5 1 N/C) oraz Ion Surdu (11-4). W mediach pojawiają się również informacje o tym, że w kategorii tej swoje pojedynki będą chcieli toczyć Marcin Krakowiak (11-4) oraz Borys Borkowski (4-2). Do końca nie wiadomo za to w jakiej dywizji oglądać będziemy Krystiana Bielskiego (9-4) oraz Dominika Humburgera (4-0).

Jak można zauważyć kategoria półśrednia w KSW jest dość mocno rozbudowana. W mojej opinii przydałaby się jednak ją wzmocnić. W tym artykule przedstawię państwu zawodników, których moim zdaniem polska organizacja powinna spróbować zakontraktować.

  1. Konrad Rusiński (4-0)

Poszukiwania wzmocnień do kategorii półśredniej rozpoczynamy w naszym kraju, gdzie swój rekord buduje Konrad Rusiński. Jest to 24-letni zawodnik, który zawodową karierę rozpoczął w 2020 roku. Wcześniej stoczył sporo pojedynków amatorskich, w których odnosił zwycięstwa m.in. nad takimi zawodnikami jak Piotr Golon (3-1) czy Vadim Demeshenko.

Pierwszy zawodowy pojedynek stoczył na gali TFL 21, gdzie pokonał Piotra Mochockiego (0-2). W 2021 roku Rusiński podpisał kontrakt z organizacją Babilon MMA. Debiutancką walkę dla nowego pracodawcy stoczył na gali z numerem 19, gdzie już w pierwszej rundzie znokautował Mateusza Sosnowskiego (2-1). W kolejnym pojedynku również zanotował zwycięstwo przed czasem. Na Babilon MMA 23 wygrał przez poddanie z Tomaszem Skorodziłło (2-1).

Przed najtrudniejszym wyzwaniem w karierze Rusiński stanął na gali Babilon MMA 26. Wtedy zmierzył się z byłym zawodnikiem KSW Rafałem Błachutą (10-9). Pojedynek ten był bardzo emocjonujący. W pierwszej rundzie dominował Rusiński, który w drugiej połowie pierwszej rundy był bliski ubicia swojego rywala w parterze. W kolejnej odsłonie walki również przeważał młodszy z Polaków, jednak nie tak wyraźnie jak to miało miejsce wcześniej. W trzeciej rundzie Rusiński znacząco opadł z sił. Błachuta miał przewagę w tej odsłonie walki i pod koniec był nawet bliski zapięcia duszenia zza pleców. Ostatecznie o wyniku walki zdecydowali sędziowie, którzy orzekli jednogłośne zwycięstwo Konrada Rusińskiego.

Kolejną walkę miał stoczyć na gali Babilon MMA 29, gdzie jego przeciwnikiem miał być Łukasz Siwiec (7-1). Do starcia ostatecznie nie doszło.

Konrad Rusiński to zawodnik o sporych umiejętnościach zapaśniczych. Swoje pojedynki lubi toczyć w parterze. Myślę, że idealnie odnalazł by się w organizacji KSW, która obecnie stawia na nowych zawodników. Moim zdaniem mógłby dać ciekawą walkę z Borysem Borkowskim (4-2) bądź Raimondsem Krilaviciusem (6-2-1 1 N/C).

  1. Tymoteusz Łopaczyk (9-3)

Pozostajemy na naszym rynku, gdzie swoją karierę rozwija Tymoteusz Łopaczyk. Zawodnik ten swoją zawodową karierę rozpoczął w 2016 roku. W debiucie poddał w pierwszej rundzie Wojciecha Balejko (4-10). Jeszcze w tym samym roku zaliczył występ na gali Bebson Arena 2, gdzie pokonał Arkadiusza Maziakowskiego (5-3). W 2017 roku podpisał kontrakt z organizacją Fight Exclusive Night. W pierwszych dwóch pojedynkach dla nowego pracodawcy zanotował dwa cenne na tamten moment zwycięstwa odpowiednio nad Adrianem Błeszyńskim (9-5-1) oraz Jackiem Jędraszczykiem (8-4). W swoim piątym zawodowym pojedynku Łopaczyk zanotował pierwszą porażkę. Na gali FEN 23 przegrał po zaledwie 55 sekundach walki z Szymonem Duszą (11-7).

Po tej porażce „Honey Badger” podpisał kontrakt z organizacją Armia Fight Night. Na gali z numerem 6 zmierzył się z niepokonanym na tamten moment Łukaszem Siwcem (7-1), z którym wygrał przez techniczny nokaut spowodowany mocnymi uderzeniami kolanami. W październiku 2019 roku powrócił do organizacji FEN. Na gali z numerem 26 pokonał Michała Golasińskiego (9-6). Swoją następną walkę stoczył dla niemieckiej organizacji EMC. Na wydarzeniu z numerem 5 zmierzył się z Ismailem Naurdievem (22-5), z którym przegrał przez jednogłośną decyzję sędziowską.

Kolejny pojedynek stoczył na gali Armia Fight Night 10, gdzie zawalczył o mistrzowską szablę kategorii półśredniej. Łopaczyk zmierzył się z Jackiem Bednorzem (8-7), którego znokautował w pierwszej rundzie. Po zdobyciu tego tytułu zakończył współpracę z tą organizacją i podpisał kontrakt z Babilon MMA. Do tej pory stoczył tam dwa pojedynki. Na wydarzeniu z numerem 26 przegrał przez decyzję sędziowską z Piotrem Wawrzyniakiem (10-5), a 4 gale później pokonał Kleversona Sampaio (13-8).

Tymoteusz Łopaczyk jest zawodnikiem, który swoje pojedynki stara się toczyć w stójce. W parterze również radzi sobie nie najgorzej o czym świadczą jego 3 zwycięstwa przez poddania. W mojej opinii byłby to zawodnik, który wzmocniłby kategorię półśrednią organizacji KSW. Moim zdaniem mógłby on zawalczyć z Michałem Michalskim (9-5).

  1. Andreas Stahl (13-5)

Z Polski przenosimy się do Szwecji, skąd pochodzi Andreas Stahl. Jest to 34-letni zawodnik zawodowo walczący od 2009 roku. Początek kariery w wykonaniu Szweda był naprawdę imponujący, gdyż zanotował on serię 9 zwycięstw z rzędu. „Real Steel” pokonał m.in. Damira Hadzovicia (14-7) czy Abusa Magomedova (25-4-1), czyli zawodników, którzy dość mocno wyróżnili się  na europejskiej scenie MMA.

Po zanotowaniu tej serii zwycięstw Stahl podpisał kontrakt z UFC. Pobytu w największej organizacji MMA na świecie z pewnością nie zaliczy do udanych, gdyż stoczył tam dwa przegrane pojedynki. Na gali UFC on FOX 12 przegrał z Gilbertem Burnsem (20-5), natomiast na UFC Fight Night 80 został znokautowany w pierwszej rundzie przez Santiago Ponzinibbio (28-6).

Po tej nieudanej przygodzie Szwed podpisał kontrakt z Cage Warriors. Wystąpił na wydarzeniu z numerem 76, gdzie znokautował Lewisa Longa (19-7). W październiku 2016 roku Stahl stoczył pojedynek na gali EuroFC 01: Espoo, gdzie jego przeciwnikiem Georgi Valentinov(22-6). Walka trwała pełen dystans i zakończyła się zwycięstwem Bułgara przez jednogłośną decyzję sędziowską. W następnym roku Szwed związał się z organizacją GMC i na gali z numerem 11 zmierzył się z Davidem Zawadą (18-7). Tego starcia „Real Steel” również nie zaliczy do udanych, gdyż został znokautowany po zaledwie minucie i 24 sekundach walki.

Na ścieżkę zwycięstw powrócił w styczniu 2018 roku. Wtedy to wystąpił na gali ACB 78, gdzie znokautował Usmana Bisultanova (5-4). Następny występ zaliczył dopiero po półtorarocznej przerwie. Szwed zawalczył na gali M-1 Challenge 103, gdzie odniósł zwycięstwo nad Christianem Jungwirthem (12-5).Po tym pojedynku Stahl po raz kolejny miał przerwę startach. Powrócił we wrześniu 2021, kiedy to na gali Superior Challenge 23 pokonał Alana Langera (11-9). Po raz ostatni Szwed zaprezentował się w czerwcu tego roku. Na Superior Challenge 24 zmierzył się z Paulo Bananadą (28-20), z którym sensacyjnie przegrał przez poddanie w rundzie drugiej.

Andreas Stahl jest zawodnikiem, który swoje pojedynki lubi toczyć w stójce. Posiada dość przyzwoite umiejętności bokserskie. Jego styl walki jest przyjemny do oglądania, dlatego też uważam, że organizacja KSW powinna spróbować zakontraktować Szweda. Moim zdaniem mógłby on zawalczyć z Krystianem Kaszubowskim (10-2).

  1. Georgi Valentinov (22-6)

Kolejnym przystankiem w naszych poszukiwaniach jest Bułgaria, skąd pochodzi Georgi Valentinov. Jest to 29-letni zawodnik zawodowo walczący od 2010 roku. Początkowo swoją karierę rozwijał w organizacji Max Fight, gdzie mierzył się głownie z anonimowymi zawodnikami.

Przed pierwszym poważniejszym wyzwaniem Bułgar stanął w kwietniu 2014 roku, kiedy to zmierzył się z niepokonanym na tamten moment Joshem Collinsem (8-2). Valentinov wygrał to starcie przez decyzję sędziowską. Pod koniec tego samego roku na gali MMA Stara Zagora 2 skrzyżował rękawice z dużo bardziej doświadczonym Danem Vinnim (22-17-2), z którym wygrał przez decyzje sędziowską.

W styczniu 2016 roku Bułgar stanął przed największym na tamten moment wyzwaniem w karierze i zmierzył się z przedstawionym w poprzednim punkcie Andreasem Stahlem. Valentinov odniósł zwycięstwo w tym starciu przez jednogłośną decyzję sędziowską. W 2017 roku związał się z organizacją ACB. Tego etapu swojej kariery nie zaliczy jednak do udanych, gdyż odniósł tam dwie porażki odpowiednio z Ismailem Naurdievem (22-5) czy Ramazanem Kuramagomedovem (10-0).

Pod koniec 2018 roku Bułgar związał się z organizacją Grand Fight Arena, gdzie stoczył 3 zwycięskie pojedynki odpowiednio nad Joao Paulo Silvą (10-8), Konstantinem Linnikiem (27-25) oraz Flavio Piną (27-10). Po pokonaniu tego ostatniego Valentinov miał prawie dwuletnią przerwę w startach. W 2021 roku podpisał kontrakt z polską organizacją EFM Show, gdzie stoczył 2 pojedynki. Na gali z numerem jeden został znokautowany przez Igora Michaliszyna (9-2) natomiast na następnym wydarzeniu pokonał przez decyzję sędziowską Andersona Queiroza (20-9).

Georgi Valentinov swoje pojedynki lubi toczyć w stójce. Posiada dość spore umiejętności bokserskie, parterze natomiast stara się mozolnie umęczać swoich przeciwników. Jego zwycięskie walki zwykle kończą się decyzjami sędziowskimi. Moim zdaniem Bułgar byłby solidnym wzmocnieniem dywizji półśredniej organizacji KSW. Uważam, że mógłby on zawalczyć z Adamem Niedźwiedziem (8-4-1).

  1. Stefan Negucić (11-0)

Z Bułgarii przenosimy się do Serbii, gdzie swoją karierę rozwija 28-letni Stefan Negucić. Zawodnik ten zawodową karierę rozpoczął w 2016 roku. W debiucie odniósł zwycięstwo nad późniejszym zawodnikiem KSW Milosem Janiciciem (14-3). Po dwóch kolejnych wygranych Serb związał się z organizacją Megdan Fighting. Na wydarzeniu z numerem 1 znokautował Alexandrosa Kospentarisa (3-3), a na następnej gali pokonał Vladimira Prodanovicia (6-3). W 2018 roku na CFL 3 zmierzył się z Polakiem Danielem Wolakiem (3-3-1), z którym zwyciężył przez przerwanie lekarskie.

Po tym pojedynku Negucić miał ponad dwuletnią przerwę w startach. W 2020 roku podpisał kontrakt z organizacją Serbian Battle Championship, w której walczy do dziś. W pierwszym pojedynku dla nowego pracodawcy rozprawił się w 47 sekund z Tarikiem Zuniciem (2-11). W następnym roku na gali SBC 30 zmierzył się z Aslanem Gorgishvilim (7-2). Pojedynek ten był bardzo wyrównany i ostatecznie zakończył się zwycięstwem Serba przez niejednogłośną decyzję sędziowską. Był to na dzień dzisiejszy jedyny przypadek, w którym o jego zwycięstwie musieli zadecydować sędziowie. Jeszcze w tym samym roku zanotował dwa zwycięstwa odpowiednio z Tamazem Bochorishvilim (9-4) oraz Akbarem Gadzhiekperovem (15-4). Swój następny pojedynek stoczy podczas zaplanowanej na 9 września gali SBC 44, gdzie jego przeciwnikiem będzie były zawodnik UFC Michel Prazeres (26-4).

Stefan Negucić to zawodnik lubiący toczyć swoje pojedynki w stójce. Posiada również mocny cios, którym często nokautował swoich oponentów. W mojej opinii mógłby on wzmocnić kategorię półśrednią organizacji KSW. Uważam, że dałby ciekawy pojedynek z Michałem Michalskim (9-5).

  1. Stefano Paternò (14-4-1)

W celu przedstawienia kolejnego zawodnika przenosimy się na Półwysep Apeniński, gdzie swoją karierę rozwija Stefano Paternò. Włoch zawodową karierę rozpoczął w 2012 roku. Przygodę z mieszanymi sztukami walki zaczął od zanotowania 4 zwycięstw z rzędu. Pod koniec 2013 odniósł pierwszą porażkę. Na gali Ultimate Mountain Champion musiał uznać wyższość Raffaela Spallottego (7-17-1). Pół roku później jednak zrewanżował mu się odnosząc zwycięstwo przez techniczny nokaut w drugiej rundzie.

W 2016 roku Włoch podpisał kontrakt z organizacją Venator FC. Na gali z numerem 3 wygrał przez poddanie z Andreą Fusim (8-6). Warto dodać, że 6 miesięcy wcześniej przegrał z tym zawodnikiem przez decyzję sędziowską. Później dla Venatora stoczył kilka kolejnych pojedynków, w których pokonał m.in. Alessandro Bottiego (16-14), Danilo Belluardo (13-6) czy Cody McKenzie (15-11) oraz zremisował z Giorgio Pietrinim (16-5-1).

W 2018 roku zawalczył o pas mistrzowski organizacji Italian Fighting Championship. Na gali z numerem 3 zmierzył się z byłym zawodnikiem KSW Johnem Maguirem (26-13), którego znokautował już w pierwszej rundzie. Niedługo później Włoch podpisał kontrakt z organizacją Cage Warriors, gdzie łącznie stoczył dwa pojedynki. Na wydarzeniu z numerem 95 znokautował Mehrdada Janzeminiego (14-3), natomiast 3 gale później przegrał przez niejednogłośną decyzję sędziowską z Rossem Houstonem (8-1). Pokonując tego pierwszego zdobył tytuł mistrzowski organizacji Cage Warriors w kategorii półśredniej.

Kolejne starcie stoczył dopiero rok później. Odbyło się ono na gali włoskiej gali Bellator 230, gdzie pokonał Ashleya Reece’a (8-2). W amerykańskiej organizacji stoczył jeszcze jeden pojedynek. Na Bellator Euro Series 8 musiał uznać wyższość Iona Pascu (23-10). Po tym starciu Włoch miał półtoraroczną przerwę w startach. Powrócił na gali Venator FC 11, gdzie w walce o tytuł odniósł zwycięstwo nad Michelangelo Colangelo (9-3). W październiku tego roku stanie przed pierwszą obroną mistrzowskiego pasa, a jego rywalem będzie Kevin Hangs (7-5).

Stefano Paternò jest zawodnikiem, który preferuje walkę w stójce. Posiada również silny cios. Na 14 zwycięstw aż 8-krotnie nokautował swoich oponentów. Moim zdaniem byłby on idealnym wzmocnieniem dywizji półśredniej organizacji KSW. Uważam, że dałby on emocjonujący pojedynek z Brianem Hooiem (18-9 1 N/C).

  1. Amiran Gogoladze (14-3)

Na zakończenie przechodzimy do dalekiej Gruzji, skąd pochodzi Amiran Gogoladze. Jest to 24-letni zawodnik, który zawodowe starty rozpoczął w 2014 roku. Na początku swojej kariery mierzył się z dość anonimowymi zawodnikami z którymi głównie wygrywał.

Po zbudowaniu rekordu 5-1 Gruzin podpisał kontrakt z organizacją M1 Global. W swoim pierwszym pojedynku dla tego pracodawcy pokonał Ibrahima Sagova (5-3). Później zanotował 3 kolejne zwycięstwa odpowiednio z Stanislavem Podolskiym (5-3), Taymurazem Gurievem (7-4) oraz Juho Valamaą (16-6). Na szczególną uwagę zasługuje to zwycięstwo nad Finem, którego Gogoladze znokautował już w 10 sekund.

Po tym starciu Gruzin miał ponad roczną przerwę w startach. Powrócił na niemieckiej gali EMC 4, gdzie w efektowny sposób znokautował Jhonny’ego Carlosa (11-6). Na następnym wydarzeniu tej organizacji również odniósł zwycięstwo pokonując Pavla Kuscha (23-8). W 2021 roku Gogoladze podpisał kontrakt z organizacją UAE Warriors. Na gali z numerem 20 zmierzył się z Handessonem Ferreirą (18-3-1), z którym przegrał przez jednogłośną decyzję sędziowską.

Pod koniec tego samego roku Gruzin związał się z Georgian Fighting Championship, gdzie stoczył 3 zwycięskie pojedynki. Pokonał Alireza Shariatiego (6-6), Murata Kemera (5-3) oraz Marcosa SIlvę (7-3). Wygrywając z tym ostatnim zdobył tytuł mistrzowski kategorii półśredniej. W sierpniu tego roku dostał szansę zawalczenia na jednej z gal Dana White’s Contender Series, gdzie jego przeciwnikiem był Darrius Flowers (12-5-1). Gruzin przegrał to starcie przez kontuję ramienia, przez co nie wywalczył kontraktu z największą organizacją MMA na świecie.

Amiran Gogoladze to zawodnik dość widowiskowo walczący w stójce. Posiada mocny cios, którym potrafi nokautować swoich oponentów. Jako, że nie udało mu się trafić do UFC to moim zdaniem mógłby spróbować szczęścia w KSW. Uważam, że dałby ciekawą walkę z Krystianem Kaszubowskim (10-2) lub Brianem Hooiem (18-9 1 N/C).

Oczywiście nie są to jedyni zawodnicy, którzy mogliby moim zdaniem zasilić polską organizację. Ciekawym wzmocnieniem byłby m.in. Daniel Skibiński (18-8), który jednak najprawdopodobniej nadal celuje w UFC. Ciekawym transferem byłby również obecnie związany z Babilon MMA Łukasz Siwiec (7-1).

Z zagranicznych zawodników na uwagę zasługują m.in. Patrik Celić (5-1) czy Rustam Serbiev (8-2) którzy mogliby zawalczyć z mniej doświadczonymi zawodnikami KSW.

Czy jednak któryś z tych zawodników trafi do polskiej organizacji? Przekonamy się wkrótce!

Kategorie
FelietonHeaderKSWNEWS

Leave a Reply

Powiązane

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.