Fot. Facebook/ KSW

Siedem życzeń, czyli kogo widziałbym w KSW – Kategoria Piórkowa!

Zapraszamy na kolejny materiał publicystyczny!

Kategoria piórkowa w KSW przez wielu fanów określana jest jako ta najlepsza w polskiej organizacji. Nie jest to zbyt kontrowersyjna opinia, ponieważ w dywizji tej znajdują się zarówno uznane na europejskim rynku nazwiska, jak i takie które za kilka lat wypłyną na szersze wody. Mistrzowski pas tej kategorii dzierży młody i niezwykle utalentowany Salahdine Parnasse (17-1). Nie wiadomo jednak jak długo ten stan się utrzyma, ponieważ jego najbliższym celem jest zdobycie pasa mistrzowskiego kategorii lekkiej.

Możliwe zatem, że KSW zdecyduje się w najbliższym czasie na ustanowienie tytułu tymczasowego. O ten mógłby zawalczyć lider rankingu kategorii piórkowej Daniel Rutkowski (15-3 1 N/C), który na gali XTB KSW 77 pokonał po wyrównanym boju sklasyfikowanego na drugim miejscu Lom-Ali Eskieva (20-6 1 N/C). Walkę o pas mógłby otrzymać również młody i perspektywiczny Robert Ruchała (8-0). Polak w dla KSW stoczył dotąd 5 pojedynków, w których pokonał Michała Domina (5-3), Daniela Bażanta (7-4), Patryka Kaczmarczyka (9-2), Michele’a Baiano (7-1) oraz Damiana Stasiaka (13-9). Silną pozycję w polskiej organizacji mają również Dawid Śmiełowski (10-0) oraz Adam Soldaev (7-1).

Powołując się na dane zamieszczone na stronie KSW dywizja piórkowa składa się z ok. 25 zawodników. Można zatem stwierdzić, że jest to całkiem pokaźna liczba. Moim zdaniem jednak nadal istnieje potencjał, by kategorię tę wzmocnić. Poniżej przedstawię wam zawodników, których moim zdaniem organizacja KSW powinna spróbować sprowadzić.

1. Sebastian Kotwica (12-2)

Nasze poszukiwania rozpoczynamy na rodzimym rynku, gdzie swoją karierę rozwija Sebastian Kotwica. Zawodnik ten pierwszy zawodowy pojedynek stoczył w 2013 roku. Odbył się on na pierwszej gali organizacji TFL, gdzie przegrał przez duszenie trójkątne z Patrykiem Mitułą (1-2). Następny pojedynek stoczył prawie rok później. Na gali Pride of the Royal City pokonał przez decyzję sędziowską Tobiasza Imbierskiego (0-3).

Dużo bardziej obfity w starty był dla Sebastiana Kotwicy rok 2015. W nim Polak stoczył 3 pojedynki, w których pokonał Mateusza Smolaka (0-1), Sebastiana Kujawiaka (2-7) oraz Łukasza Demczura (8-4). Starcie z tym ostatnim było jednocześnie dla niego debiutem dla organizacji Fight Exclusive Night. W następnym roku Kotwica stoczył kolejny pojedynek dla FEN-u. Tym razem jednak nie miał tyle szczęścia, gdyż na gali z numerem 11 musiał uznać wyższość Bartłomieja Kopery (11-7).

Po odniesieniu trzech kolejnych zwycięstw Polak powrócił do organizacji FEN. Na wydarzeniu z numerem 16 zmierzył się z Ionem Stoyanovem (6-3), którego znokautował już w pierwszej rundzie. Niecały miesiąc później wystąpił na TFL 11, gdzie pokonał przez decyzję sędziowską Guilhermę Cadenę (30-19). Następnie związał się z organizacją Wieczór Walk R8, gdzie łącznie stoczył dwa pojedynki, w których pokonał Busurmankula Abdobaota uulu (14-4-1) oraz Elisona Goncalveza (8-7). W 2018 roku stoczył jeden pojedynek w formule bokserskiej, w którym zremisował z Shelym Santaną.

Po tym pojedynku miał ponad 3-letnią przerwę w jakichkolwiek startach. Było to spowodowane m.in. kontuzją kręgosłupa. Do startów powrócił pod koniec października 2021 roku i na gali TFL 23 pokonał przez decyzję sędziowską Marcosa Schmitza (17-9).

Sebastian Kotwica jest zawodnikiem preferującym walkę w płaszczyźnie stójkowej. Jest on dość szybki na nogach, a dodatkowo nieźle radzi sobie w płaszczyźnie zapaśniczej. Posiada również dość mocne uderzenie. Do tej pory na 12 zwycięstw aż 7-krotnie nokautował swoich oponentów.

Obecnie skupił się bardziej na prowadzeniu własnego klubu, jednak swojej kariery jeszcze nie zakończył. Z wywiadu przeprowadzanego przez InTheCage po gali Bebson Arena 6 wynika, że planuje on wrócić do startów w 2023 roku. Moim zdaniem byłby on ciekawym wzmocnieniem dywizji piórkowej w KSW. Uważam, że mógłby on dać dobrą walkę z Pascalem Hintzenem (8-2) bądź Filipem Pejiciem (16-7-2).

2. Kacper Formela (15-4)

Pozostajemy w naszym kraju, gdzie swoją dynamiczną karierę rozwija Kacper Formela. Polak zawodowe starty rozpoczął w 2015 roku. Swój pierwszy pojedynek stoczył na gali PLMMA 61, gdzie pokonał Mariusza Michalczuka (1-2). W następnym roku stoczył trzy następne pojedynki, w których był lepszy m.in. od Patryka Duńskiego (9-5-1) czy Jakuba Wieczorka (4-3).

Swoją piątą zawodową walkę Formela stoczył w organizacji Cage Warriors. Na gali z numerem 83 zawalczył z Aidenem Lee (11-6), z którym przegrał przez poddanie w rundzie pierwszej. Była to jego pierwsza porażka w zawodowym MMA. Kolejne zawodowe starcie zaliczył dla organizacji ACB. Zmierzył się tam z Armenem Stepanyanem (7-4), którego pokonał przez jednogłośną decyzję sędziowską.

Po zanotowaniu trzech kolejnych zwycięstw Formela ponownie zawalczył dla organizacji Cage Warriors. Na wydarzeniu z numerem 97 został znokautowany przez Masona Jonesa (11-2 1 N/C). Swoje kolejne dwa pojedynki stoczył dla organizacji RWC. Na gali z numerem 1 pokonał Sebastiana Rajewski (12-8) natomiast dwie gale później przegrał z Vugarem Karamovem (17-4).

Po tej porażce związał się z organizacją Fight Exclusive Night. Pierwszy występ dla nowego pracodawcy zanotował na gali z numerem 28, gdzie po bardzo wyrównanym boju przegrał z Łukaszem Charzewskim (11-1 1 N/C). Po zanotowaniu 3 kolejnych wygranych odpowiednio nad Kamilem Łebkowskim (19-13), Edgarem Davalosem (12-3-1) oraz Damianem Frankiewiczem (9-4) Formela dostał szansę zawalczenia o pas mistrzowski kategorii piórkowej. Na FEN 39 zmierzył się z Nicolae’ą Hanteam (7-3), którego znokautował po minucie i 4 sekundach walki. Tytuł obronił dwa razy pokonując Aleksandra Gorshechnika (18-6) oraz Pedro Nobre (21-7-2). W wywiadach po walce z tym ostatnim stwierdził, że nie przedłuży kontraktu z polską organizacją.

Kacper Formela jest zawodnikiem posiadającym bardzo duże umiejętności stójkowe. Walczy bardzo efektywnie oraz efektownie. Do tej pory na 15 zwycięstw 7-krotnie nokautował swoich oponentów, a także 3-krotnie ich poddawał.

Zawodnik ten w wielu wywiadach po ostatniej walce zapowiadał, że nie przedłuży kontraktu z FEN. Zapowiedział również, że o jego angaż walczy jedna organizacja z rynku amerykańskiego, a także jedna z rynku azjatyckiego. Po walce z Nobre wspomniał również, że uważa się za jedynego „piórkowego” w naszym kraju, który jest w stanie pokonać Salahdine’a Parnasse’a (17-1). Moim zdaniem jest to warte sprawdzenia. Co prawda Formela nie dostałby walki z nim na samym początku, jednak z pewnością byłby on poważnym wzmocnieniem kategorii piórkowej w KSW. Moim zdaniem mógłby on zawalczyć z Patrykiem Kaczmarczykiem (9-2) bądź Adamem Soldaevem (7-1).

3. Piotr Kacprzak (8-3)

Kolejny Polak, który mógłby sporo namieszać w KSW to Piotr Kacprzak. Jest to zawodnik, który zawodową karierę rozpoczął w 2018 roku. Od samego początku związany był z organizacją Babilon MMA. Pierwsze starcia dla tego pracodawcy stoczył już na scenie półzawodowej. Na gali z numerem 3 pokonał Daniela Matuszka (0-1), natomiast na Babilon MMA 4 wygrał z Pawłem Szumlasem (1-3).

Pierwszy zawodowy pojedynek stoczył na gali z numerem 6. W nim pokonał przez poddanie w trzeciej rundzie Filipa Lamparskiego (6-2). Później walczył z dość zmiennym szczęściem przeplatając zwycięstwa porażkami. Pokonał m.in. Łukasza Machalskiego (0-2) oraz Michała Folca (6-5), a przegrał z Dawidem Śmiełowskim (10-0), Adamem Soldaevem (7-1) czy Hubertem Lottą (3-3).

Na gali Babilon MMA 19 Kacprzak stoczył rewanżowe starcie z Lottą i tym razem okazał się od niego lepszy. Później zanotował jeszcze dwa kolejne zwycięstwa odpowiednio z Konradem Furmankiem (5-4) oraz Krzysztofem Gutowskim (8-2).

W marcu tego roku organizacja KSW zaplanowała galę w Radomiu. Jako, że Kacprzak pochodzi z tego miasta, to dostał on szansę zaprezentowania się na tym wydarzeniu. Jego rywalem był Brazylijczyk Jose Marcos (11-7). Polak wygrał to starcie przez jednogłośną decyzję sędziowską po czym powrócił do organizacji Babilon MMA. Na gali z numerem 29 zawalczył o pas mistrzowski i zdobył go pokonując przez techniczny nokaut doświadczonego Damiana Zorczykowskiego (8-6).

Piotr Kacprzak jest zawodnikiem, który świetnie odnajduje się w parterze. Do tej pory 2-krotnie nokautował swoich rywali, a także 3-krotnie ich poddawał.

Na dzień dzisiejszy wiadomo, że w styczniu Kacprzak stanie przed pierwszą obroną mistrzowskiego tytułu, a jego rywalem będzie Krzysztof Mendlewski (5-2). Gdyby jednak udało mu się zwyciężyć, to moim zdaniem mógłby on trafić do KSW. Uważam, że na początku mógłby zawalczyć z Krzysztofem Klaczkiem (12-7) lub Pascalem Hintzenem (8-2).

4. Giuseppe Ruggeri (8-0)

Z Polski przenosimy się do Włoch skąd pochodzi 23-letni Giuseppe Ruggeri. Jest to zawodnik, który zawodową karierę rozpoczął w 2019 roku. Swój pierwszy pojedynek stoczył na gali Revenge 9, gdzie pokonał przez poddanie Fabio di Cristo (0-3). Jeszcze w tym samym roku stoczył 3 kolejne walki, w których odniósł zwycięstwa nad Alessandro Giordano (6-1), Michelem Lomuscio (6-3) oraz Enrico Manicaro (5-3).

Po walce z tym ostatnim miał ok. półtoraroczną przerwę w startach. Powrócił na gali The Golden Cage 3, gdzie wygrał przez poddanie z Domenico Colluccim (4-6). Dla tej organizacji stoczył jeszcze jedną walkę. W grudniu tego samego roku skrzyżował rękawice z Danielle Micelim (10-5) i znokautował go już w pierwszej rundzie. Nieco wcześniej zaliczył jeszcze występ na gali Quest MMA 1, gdzie pokonał Huntera Mohameda (2-5). W tym roku Włoch podpisał kontrakt z organizacją Cage Warriors, gdzie stoczył jeden pojedynek. Na wydarzeniu z numerem 135 pokonał przez decyzję sędziowską Deana Truemana (10-8).

Giuseppe Ruggeri jest zawodnikiem posiadającym całkiem solidne umiejętności zapaśnicze. W stójce stara się dociskać swoich rywali do siatki i wyprowadzać sporo uderzeń kolanami. W parterze skupia się natomiast bardziej na kontroli rywala oraz na zadawaniu ciosów.

Moim zdaniem Giuseppe Ruggeri byłby całkiem ciekawym wzmocnieniem dywizji piórkowej organizacji KSW. W polskiej organizacji mógłby zawalczyć z zawodnikami, którzy na pewno zweryfikowaliby jego poziom. Na początku zestawiłbym go z Michałem Dominem (5-3) lub Michelem Baiano (7-1).

5. Manolo Zecchini (11-3)

Pozostajemy na Półwyspie Apenińskim, gdzie swoją karierę rozwija Manolo Zecchini. Jest to  26-letni zawodnik, który zawodowe starty rozpoczął w 2013 roku. Debiut zanotował na gali Kombat League – Italian Extreme 10, gdzie pokonał Alexa Giacobazziego (0-1). W następnym roku również stoczył jedną walkę, w której odniósł zwycięstwo nad Rodrigo Fernandesem (7-9-1).

W 2016 roku Włoch podpisał kontrakt z organizacją Venator FC. Wystąpił na gali z numerem 3, na której pokonał przez techniczny nokaut Dennisa Costę (2-2). Jeszcze w tym roku stoczył pojedynek poza organizacją, w którym pokonał Tiziano Alquatiego (1-4-1).

W 2017 roku powrócił do organizacji Venator FC i na gali Venator FC: Kingdom 1 znokautował po minucie walki Marco Manarę (8-13). Pierwszą w karierze porażkę Zecchini odniósł w marcu 2018 roku. Na gali Italian Fighting Championship 2 przegrał przez duszenie trójkątne z Gertem Kocanim (6-6).

Po zanotowaniu dwóch zwycięstw odpowiednio nad Francesco Moriccą (9-7-1) oraz Mohamedem Sayahem (7-6-1) Włoch podpisał kontrakt z organizacją Cage Warriors. Wystąpił na wydarzeniu z numerem 103, gdzie przegrał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie z Dannym Mathiasenem (5-0). W 2019 roku stoczył jeszcze dwa kolejne pojedynki, w których odniósł zwycięstwa nad Gilherme Neto (3-3) oraz Cristianem Corujo (2-5).

Po tych starciach Włoch miał około 3-letnią przerwę w startach. Powrócił na gali Venator FC 10, gdzie przegrał przez decyzję sędziowską z Karomatullo Sufievem (7-1). Później jednak radził sobie już znacznie lepiej i odniósł dwa zwycięstwa przed czasem odpowiednio z Soukem Khampasathem (12-13-1) oraz Abou Tounkarą (7-4).

Manolo Zecchini to zawodnik, który dobrze prezentuje się w płaszczyźnie stójkowej. Nie najgorzej u niego wyglądają również zapasy. Dość często swoje pojedynki kończy przed czasem. Do tej pory na 11 zwycięstw zanotował 8 nokautów oraz jedno poddanie. W mojej opinii byłby mocnym uzupełnieniem dywizji piórkowej w KSW. Uważam, że mógłby on zawalczyć z Filipem Pejiciem (16-7-2) lub Gracjanem Szadzińskim (9-5).

6. Alexandros Moumtzis (7-0)

Z Włoch przenosimy się do Grecji, skąd pochodzi 22-letni Alexandros Moumtzis. „Ghostbuster” zawodową karierę rozpoczął w 2018 roku. Zawodowy debiut zanotował na gali Cage Survivor 12, gdzie pokonał przez jednogłośną decyzję sędziowską z Hunterem Mohamedem (2-5).

W 2019 roku odniósł 3 kolejne zwycięstwa pokonując Giorgosa Giannakidisa (1-1), Simone’a Fiorę (1-2-1) oraz Willmana Juniora Coellara (5-2). Po pokonaniu tego ostatniego miał ok. półtoraroczną przerwę w startach. W 2021 roku podpisał kontrakt z organizacją Quest MMA. Wystąpił na gali z numerem 2, gdzie znokautował w drugiej rundzie Markusa Helda (2-5). Następny pojedynek stoczył dopiero ok. rok później. W czerwcu 2022 roku wystąpił na gali AFC 1, gdzie pokonał w starciu rewanżowym Huntera Mohameda (2-5). W październiku tego roku odniósł do tej pory największe zwycięstwo w swojej karierze. Na gali Quest MMA 7 znokautował w drugiej rundzie Spartakosa Tselaridisa (4-1).

Alexandros Moumtzis jest zawodnikiem, który swoje walki lubi toczyć w płaszczyźnie parterowej. W stójce natomiast stara się klinczować swoich rywali oraz dociskać ich do siatki. Jego walki zwykle kończą się decyzjami sędziowskimi.

Grek nie jest może najbardziej efektownie walczącym zawodnikiem, jednak prezentuje naprawdę przyzwoity poziom. Moim zdaniem mógłby on zawalczyć m.in. z Vojto Barborikiem (13-3) lub Krzysztofem Klaczkiem (12-7).

7. Mochamed Machaev (12-1)

Na zakończenie przechodzimy do Austrii, skąd pochodzi Mochamed Machaev. Zawodnik ten początkowo związany był z organizacją Austrian Fight Challenge, gdzie stoczył dwa pojedynki, w których pokonał Lubo Kontura (0-1) oraz Andreiem Beldeanem (1-2).

W 2018 roku Austriak podpisał kontrakt z organizacją XFN. Łącznie stoczył tam 5 zwycięskich pojedynków, w których pokonał m.in. Tomasa Kvapila (6-2-1), Davida Kohouta (3-1), Felipe Maię (13-7) oraz Jaroslava Pokornego (14-10).

W 2020 roku związał się z organizacją Brave CF. Debiut dla nowego pracodawcy zaliczył na gali z numerem 34 i pokonał tam Matjaza Vicara (6-5). Dwie gale później zmierzył się z Ciprianem Marisem (15-10), którego pokonał przez techniczny nokaut w rundzie drugiej. Jeszcze w tym samym roku stoczył jeden pojedynek. Na Brave CF 40 wygrał przez decyzję sędziowską z Shoaibem Yousafem (9-3). Pierwszą zawodową porażkę zanotował w swoim 11 zawodowym pojedynku. Na gali Brave CF 52 został znokautowany w 54 sekundy przez Gamzata Magomedova (7-2).

W 2022 roku stoczył dwie dla nieco mniejszych organizacji, w których pokonał Adema Vashakmadze (4-7) oraz Ahmeda Faressa (16-7).

Mochamed Machev jest zawodnikiem dość wszechstronnym. Swoje pojedynki lubi toczyć w stójce, gdzie pokazuje swoje umiejętności kickbokserskie. W parterze natomiast skupia się na kontrolowaniu swoich rywali.

Moim zdaniem Austriak byłby naprawdę solidnym wzmocnieniem kategorii piórkowej. Moim zdaniem mógłby on sporo namieszać w KSW. Myślę, że dałby bardzo ciekawe starcie z Adamem Soldaevem (7-1).

Znalezienie zawodników do tego artykułu nie należało do najłatwiejszych. Związane jest to głównie z tym, że w Europie ta kategoria wagowa nie należy do szczególnie bogatych. Innymi ciekawymi zawodnikami, którzy mogliby trafić do polskiej organizacji są m.in. Krzysztof Mendlewski (5-2) oraz Omar Solomonov (11-2).

Czu jednak któryś z tych zawodników trafi do KSW? Przekonamy się wkrótce!

Kategorie
FelietonHeaderKSWNEWS

Leave a Reply





Powiązane

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.