typowanie redakcyjne ufc 241

Typowanie redakcyjne UFC 241

Już w sobotę, 17 sierpnia, kolejna numerowana gala UFC.

W Anaheim Dana White i spółka zawitają z eventem numer 241. W głównej walce wieczoru Daniel Cormier podejmie po raz kolejny Stipe Miocica, jednak tym razem to Stipe postara się odebrać tytuł DC. Poza tym zobaczymy (wreszcie) powrót Nate’a Diaza, który zmierzy się z Anthonym Pettisem.

Jak przy każdej numerowanej gali, czeka na Was od Nas typowanie, które poniżej.

Daniel Cormier vs. Stipe Miocic

Walka wieczoru gali UFC 241 to rewanż, który po prostu musiał dojść do skutku.

Stipe Miocic, jako pierwszy obronił pas UFC wagi ciężkiej trzy razy z rzędu, tym samym przełamał klątwę, która ciążyła na poprzednich mistrzach tej kategorii. Daniel Cormier to były mistrz dywizji półciężkiej oraz obecny posiadacz tytułu mistrzowskiego w wadze ciężkiej. Po zwycięstwie popularnego „DC” nad Stipe w lipcu zeszłego roku na gali UFC 226, dużo mówiło się o starciu zwycięzcy z Brockiem Lesnarem. Jednak rozmowy na temat tej potencjalnej walki zakończyły się fiaskiem. Nikt tak bardzo nie zasłużył na walkę o tytuł tej kategorii jak właśnie Amerykanin pochodzenia chorwackiego, który nie tylko tchnął nowe życie w tą dywizję, ale także zapisał się na kartach historii ze swoim rekordem obron.

W pierwszym pojedynku Miocic zagrał w grę Cormiera i poszedł w klincz, do którego dążył Daniel przez cały pojedynek. Wydawało się, że Stipe ma wszystko pod kontrolą, gdy pojedynek przeniósł się na środek, trafił swojego przeciwnika naprawdę mocnymi ciosami, które jego rywal na pewno odczuł. „DC” wiedząc, że swojej szansy musi upatrywać w zwarciu, umiejętnie skracał dystans, co pozwoliło na wyprowadzenie dewastującego łokcia i zakończenie tej walki w pierwszej rundzie.

Były mistrz wraca po roku przerwy, zdeterminowany jak nigdy, chcąc udowodnić, że rezultat pierwszej walki to był tylko „wypadek przy pracy”, z kolei Daniel chcę podkreślić, że nie na darmo jest liderem rankingu P4P. Ewentualna wygrana zapewni mu trzecie starcie z Jonem Jonesem.

Miocic w pierwszym pojedynku obrał złą taktykę i to zaważyło o zwycięstwie Cormiera. Stipe powinien utrzymać walkę w stójce, gdzie ma przewagę zasięgu, dużo ruszać się na nogach i wyprowadzać ciosy proste. Jeżeli będzie trzymał się tego planu, nie powinien mieć większego problemu, aby wygrać tą walkę.

Typ Rafała: Stipe Miocic przez TKO w 2. rundzie

Nate Diaz vs. Anthony Pettis

Fani Diaza mogą zacierać ręce – po trzech latach ich ulubieniec powróci do octagonu UFC. Co prawda wielki powrót miał odbyć się w zeszłym roku ale po licznych perypetiach do walki z Dustinem Poirierem nie doszło. Jego przeciwnikiem będzie Anthony Pettis, który ostatnimi czasy walczy w kratkę i przeplata porażki i zwycięstwa. W ostatniej walce Antek z przytupem zadebiutował w nowej kategorii wagowej – ułożył do snu byłego – dwukrotnego! – pretendenta do pasa mistrzowskiego. Z kolei jego ringowa wojna z Cucuyem to coś, co każdy fan MMA uwielbia najbardziej – brutalna, krwawa łaźnia. Nate powraca z kolei po dwóch walkach z Conorem McGregorem. W pierwszej walce niespodziewanie udusił Irlandczyka, w drugiej nieznacznie uległ mu na punkty – choć i tutaj był bardzo bliski zwycięstwa.

Szykuje się więc nam starcie dwóch weteranów MMA – jedni mogą narzekać, że do tego starcia mogłoby dojść już 10 lat temu, inni ucieszą się, że w końcu do tego dojdzie. Ja zaliczam się do tego drugiego grona i dla mnie jest to drugie najciekawsze starcie nadchodzącej gali – bardziej interesuje mnie tylko rewanż DC vs Stipe. Sama walka jest piekielnie ciężka do wytypowania. Po pierwsze – Nate wraca po 3 latach przerwy i nikt nie wie w jakiej jest formie. Fotki z imponującą budową ciała nie mówią w gruncie rzeczy o niczym, więc ten argument nie jest dla mnie w żaden sposób przekonujący. Pettis jak już wspominałem przeplata porażki i zwycięstwa – więc jego forma też nie jest wiadoma.

W tej walce może wydarzyć się absolutnie wszystko, w każdej możliwej konfiguracji.

Nate ma świetny parter, ale Pettis poddawał już czarne pasy – Hendersona oraz Melendeza. Diaz ma odporną szczękę, ale Josh Thomson znalazł na to sposób. Nate zyskał moją sympatię pokonując CMG i właśnie ten czynnik będzie kluczowy przy typowaniu. Nate ma specyficzny styl walki, dobry parter, twardą szczękę – i co w tej walce nie jest aż tak istotne, bo Pettis to nie CMG, ale jakieś znaczenie ma – ciężko mu wejść do głowy. Bez większego przekonania stawiam na Diaza – daję mu dokładnie 50,1% szans na wygraną.

Typ Piotra: Nate Diaz przez poddanie w 2. rundzie

Yoel Romero vs. Paulo Costa

Do tego starcia miało już dojść kilkakrotnie – UFC 230, UFC on ESPN+ 1 oraz UFC on ESPN 3. Najpierw kontuzji doznał Romero, potem jego los podzielił Costa. Trzecie starcie nie odbyło się z powodu problemów/bólów brzucha Brazylijczyka – a raczej specyfiku, którym się poratował (Plasil). Koniec końców, do tej walki dojdzie już w najbliższy weekend.

Romero przegrywał jedynie z Robertem Whittakerem – dwukrotnie, jednakże w drugiej walce wygrana Whittakera pozostawiła pewnego rodzaju niesmak. Wg portalu MMA Decision większość specjalistów wypunktowało remis lub też przyznało wygraną Żołnierzowi Boga. W pierwszym starciu wygrana Whittakera nie podległa żadnej dyskusji. Pokonywał czołowych zawodników swojej dywizji, m.in byłych mistrzów Chrisa Weidmana oraz Lucka Rockholda – byli mistrzowie kończyli te starcia ciężko znokautowani.

Costa stoczył w UFC cztery walki i wszystkie z nich wygrał. Niemniej jego lista ofiar jest zdecydowanie mniej imponująca – były mistrz niższej kategorii wagowej, BiggRigg Hendricks, pogromca Krzyśka Jotki, Uriah Hall, legitymujący się nad wyraz kiepskim bilansem w organizacji (1-4) Oluwale Bamgbose czy też były rywal Bartka Fabińskiego, Garreth McLellan. Nie da się ukryć, że na tle rywali Żołnierza Boga wygląda to co najmniej przeciętnie.

W tym starciu nie walczą rekordy rywali a doświadczenie. Costa w wieku 28 lat stoczył 12 walk, Romero w wieku 42 lat – 16. Romero zaczął startować w MMA w grudniu 2009, Costa – luty 2012. Doświadczenie w MMA wydaje się być podobne, ale diabeł tkwi w szczegółach. Romero walczył z absolutną czołówką dywizji i najczęściej wychodził z tych walk zwycięsko. Myślę, że ten drobny szczegół będzie kluczem do wygranej.

Typ Piotra: Yoel Romero przez KO w 2. rundzie

Derek Brunson vs. Ian Heinisch

Stracie, które może dla wielu fanów nie zapowiada się fascynująco, ale w praktyce może być zupełnie przeciwnie. Z jednej strony mający spore doświadczenie w UFC, Derek Brunson, z drugiej dopiero raczkujący w amerykańskim gigancie, jednak zajmujący w rankingu wysokie 10. miejsce, Ian Heinisch. Na papierze faworytem wydaje się Brunson, który w UFC toczył boje z absolutnym TOP wagi średniej, jak np. Andersonem Silvą czy Israelem Adesany’ą.

Jednak nie raz i nie dwa „papierowy” faworyt przegrywał z mniej doświadczonym rywalem. Moim zdaniem tym razem będzie podobnie. Obaj zawodnicy prezentują, podobny, agresywny styl walki. Uważam jednak, że to „The Hurricane” ma tą stójkę bardziej rozważną i nie daje się za bardzo „podpalić”. Jak sam zapowiada, zamierza naciskać na Dereka, który przy większej presji zaczyna kontratakować, niezbyt uważając na swoją szczękę. To może po raz kolejny obrócić się przeciwko niemu i może on paść na deski. Mimo, że Heinisch swoje dwie walki w UFC wygrywał przez decyzję, jest zdeterminowany, by tym razem zgarnąć jakiś bonus.

Typ Kuby: Ian Heinisch przez TKO w 2. rundzie

Sodiq Yussuf vs. Gabriel Benitez

Obaj zawodnicy mają ciekawą historię. Yussuf dostał się do UFC przez Dana White’s Contender Series. Z kolei Benitez zrobił na tyle dobre wrażenie w programie The Ultimate Fighter Latin America, że otrzymał kontrakt z organizacją. Abstrahując od tego – patrząc na to co pokazywali Yussuf i Benitez w dotychczasowych pojedynkach – ich walka po cichu jest kandydatem do skradnięcia show podczas UFC 241.

Nigeryjczyk pokazał już, że ma dużą siłę w rękach i w dużej mierze opiera się na stójkowych wymianach. W ostatniej walce pokonał Sheymona Moraesa przez jednogłośną decyzję, ale sam pojedynek pokazał także drobne braki techniczne u Yussufa. A czasu wcale nie miał za dużo, by dopracować te aspekty, bowiem pięć miesięcy. Za to wrażenie robi rekord Sodiqa. Zarówno w amatorskiej, jak i zawodowej karierze (którą zaczął w 2016 roku) przegrał tylko jeden pojedynek w MMA. To powoduje, że z każdym kolejnym starciem rośnie jego pewność siebie. Pod względem doświadczenia to jednak Benitez ma przewagę, co może być dla niego kluczem w rozpracowaniu rywala. Plus Gabriel prezentuje się naprawdę solidnie zapaśniczo. Wydaje się mimo wszystko, że to Yussuf będzie bardziej aktywny w klatce i jeżeli tylko będzie unikał parteru, to powinien poradzić sobie z kolejnym rywalem.

Typ Kamila : Sodiq Yussuf przez jednogłośną decyzję sędziów

Kategorie
TypowanieUFC

Napisz komentarz

*

*

Powiązane