aleksandra rola ksw 52
żródło: fb Aleksandra Rola

Aleksandra Rola po KSW 52: Nie jestem załamana przegraną.

Zawodniczka Berkut WCA Fight Team z pewnością nie zaliczy gali w Gliwicach do udanych. 

Aleksandra Rola w swoim czwartym zawodowym pojedynku, który odbył się na KSW 52, doznała pierwszej porażki w karierze. W długo wyczekiwanym przez fanów kobiecego mma starciu, przegrała z Karoliną Owczarz przez poddanie w drugiej rundzie.

Kilka dni po gali, Ola podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat walki za pośrednictwem facebooka:

Odnośnie #ksw52 bo ciągle spływają do mnie wiadomości, leci dużo różnych zapytań i zarzutów. Trudno odpisać każdemu z osobna.

Nie jestem załamana samą przegraną. Nie, nie jest mi głupio, wstyd itp. Czuję oczywiście przykrość, że wynik walki nie jest po mojej stronie, ale to nieważne, ponieważ wiem, że nie byłam sobą w tym pojedynku. Ja nie przegrałam dlatego, że jestem ogólnie gorsza od Karoliny. Po prostu miałam mega słabą dyspozycję, a Karolinie oddaję z szacunkiem, że doskonale potrafiła to wykorzystać. Co innego gdybym była tamtego wieczoru najlepszą wersją siebie i mimo to walka miałaby taki przebieg. To wtedy faktycznie bym się załamała i stwierdziła, że nie ma sensu bawić się w mma, ale tutaj zadecydowały czynniki zewnętrzne. Nie chcę w szczegółach opowiadać o tym co się wydarzyło bo to prywatne sprawy, ale od czwartku i praktycznie przez cały wyjazd siedziałam sama w pokoju hotelowym i płakałam. Byłam tak roztrzęsiona i zestresowana, że nie mogłam jeść, w nocy nie mogłam spać. To było straszne. Dopiero w sobotę dojechał do mnie chłopak, który obdarzył mnie wsparciem, ale było już za późno. Byłam w fatalnej formie psychicznej i czułam, że jestem osłabiona, bez życia. Mimo wszystko starałam się zacisnąć zęby i te wszystkie złe wydarzenia ukierunkować na taką sportową złość w walce. Niestety to nie miało szansy powodzenia. Nie jestem robotem, mam swoje uczucia, emocje i niektórych rzeczy nie przeskoczę choćby nie wiem co. Podsumowując nie interesuje mnie i nie martwi sam wynik walki. Bardziej jestem zraniona przez to co przeżyłam w te dwa dni przed galą i co było powodem mojej fatalnej formy w klatce i w konsekwencji przegranej.

I totalnie nie chodzi tu o wymówki, bo biorę przegraną z pokorą na siebie. Chcę tym wpisem jedynie pokazać szerszą perspektywę, że nie wszystko jest czarno-białe jak wam się wydaje. Mnie nie zjadła presja, którą jak wielu z was twierdzi sama na siebie narzuciłam. Presja związana z walką to jest coś co lubię, co mnie motywuje i determinuje do działania.

Sprawdź równeż: Typowanie redakcyjne – UFC 245.

Kategorie
KSWNEWS

Napisz komentarz

*

*

Powiązane