fot. UFC.com

Na widelcu: Charles Oliveira vs. Michael Chandler

Analiza walki wieczoru UFC 262.

Już w najbliższą sobotę, w walce wieczoru UFC 262 Charles Oliveira skrzyżuje rękawice z Michaelem Chandlerem. Zwycięzca tego pojedynku zostanie pierwszym po legendarnym Khabibie Nurmagomedovie mistrzem kategorii lekkiej.

Kto i dlaczego opuści oktagon z pasem na biodrach? Przeanalizujmy…

Charles Oliveira (30-8) vs. Michael Chandler (22-5)

Walczący w UFC od ponad dekady Charles Oliveira znany jest przede wszystkim ze swoich wybitnych umiejętności parterowych. Na ziemi to absolutny artysta. Odnajduje się w kotłach, potrafi przetaczać swoich oponentów, dysponuje przebogatym arsenałem poddań oraz świetnie przechodzi z techniki do techniki. 

Niegdyś jednak, walcząc jeszcze w wadze piórkowej, jego głównym problemem była… cierpliwość. A w zasadzie jej brak. Brazylijczyk bowiem z każdej niemal pozycji szukał techniki kończącej, często przypłacając to jej oddaniem bądź przyjęciem mocnych ciosów. To w połączeniu z lichą szczęką i brakiem serca do walki często prowadziło do przegranych. Czy to przez nokauty, czy też przez poddania. 

Tamte czasy dawno jednak odeszły w zapomnienie! Oliveira zmienił kategorie, zyskał pewność siebie i zaczął wygrywać pojedynek za pojedynkiem, doczłapując się powoli do walki mistrzowskiej. W tych dało się ujrzeć spory progres 31-latka. Nie szuka on już poddań, jak szaleniec, znacznie poprawił stójkę, stając się w zasadzie zawodnikiem kompletnym. Ponadto wydaje się, że poszedł w górę także pod względem mentalnym. Nie łamie się już po pierwszy niepowodzeniu – jak to w swoim czasie bywało! – i znacznie lepiej znosi przyjęte ciosy. 

Michael Chandler natomiast w UFC walczy znacznie krócej, gdyż ma za sobą dopiero debiut. Trzeba mu jednak oddać, że do amerykańskiej organizacji “wjechał z buta”. Już w pierwszej rundzie brutalnie znokautował bowiem Dana Hookera, czym pokazał ścisłej czołówce, że należy się z nim liczyć. 

Jak walczy były mistrz Bellatora? W telegraficznym skrócie to silny fizycznie, agresywnie nastawiony zapaśnik. Do tego obdarzony potwornie mocnym uderzeniem, o czym najlepiej świadczą trzy nokauty w trzech ostatnich walkach. W stójce Amerykanin zazwyczaj bazuje na swojej szybkości oraz niezłemu skracaniu dystansu. Te umiejętności ułatwiają mu trafianie rywali, a jak wspomniałem – kowadło w pięści ma zacne. 

Agresywny styl Chandlera, czasem potrafi go jednak zgubić, gdyż zdarzyło się i tak, że to on był nokautowany. Ostatnimi czasy natomiast, Iron częściej odwołuje się do swoich zapasów, nieco te ryzyko ograniczając. Używając ich zazwyczaj obala i kontroluje rywali tudzież męczy ich w klinczu. 

Konfrontacja 

Wielką tajemnicą nie jest chyba, że Oliveira prędzej czy później poszuka tutaj parteru. O przeniesienie tam walki, szczególnie na początku, łatwo jednak nie będzie. Chandler to bowiem, tak jak wspomniałem, bardzo solidny zapaśnik. Spodziewam się więc, że Do Bronx na przestrzeni pierwszych dwóch rund choćby w jakimś stopniu odpuści sobie próby sprowadzeń lub po prostu nie będzie ich w stanie finalizować. To zmusi go do walki z Amerykaninem w stójce. Jak może ona wyglądać? Tu sprawa wbrew pozorom wcale nie jest taka prosta…

Na papierze wydaje się, że przewaga na nogach powinna należeć do Chandlera. Jego szybkie i ciężkie pięści z pewnością będą stanowić ogromne zagrożenie dla nieszczególnie mocnego defensywnie Oliveiry. Obstawiam, że Amerykanin od początku wywrze mocną presję, szukając sierpowych i urwania nimi głowy rywala. Dobre przygotowanie pod nie mogą stanowić uderzenia w korpus. Takimi raz za razem Chandler częstował choćby w ostatniej walce Dana Hookera, a Oliveira – ze względu na wysoko podniesione ręce i długą sylwetkę – wydaje się być na nie nieco podatny. 

Nie jest jednak tak, że Brazylijczyk w szermierce na pięści i kopnięcia jest zupełnie bez argumentów. W ostatnim czasie mocno poprawił bowiem swój kickboxing – szczególnie ten ofensywny. Oprócz standardowych atutów, jak np. nieźle poukładany boks, Charles jest niezwykle kreatywny. Z uwagi na brak obawy przed wylądowaniem na plecach, potrafi on atakować łokciami oraz kopnięciami na wszystkich wysokościach. Szczególną uwagę warto zwrócić na frontkicki – również te latające! – którymi w ostatnich walkach sprawia swoim rywalom ogromne problemy. W tym pojedynku obstawiam, że Oliveira najchętniej będzie odwoływał się do niskich kopnięć. Okopanie wykrocznej nogi Chandlera, na której ten mocno opiera ciężar ciała, może być jednym z kluczowych elementów do zwycięstwa. 

Biorąc to pod uwagę, wspomniana nieco wyżej presja i szarże Chandlera mogą równie dobrze stanowić gwóźdź do jego trumny. Przypomnę, że swego czasu kontrą mocno naruszył go między innymi Brent Primus. O nokaucie z rąk Patricio Freire nawet nie wspominam. Myśląc o tym, mam przed oczami walkę… Charlesa Oliveiry z Jaredem Gordonem! Tam Do Bronx popisał się kapitalną smykałką do kontrujących uderzeń, nokautując jednym z nich Flasha. Nie będę więc w żadnym szoku, jeśli to Brazylijczyk zafunduje Chandlerowi nokaut. 

To, że nie skreślam Oliveiry w stójce i sądzę iż będzie na nogach odnosił spore sukcesy nie znaczy jednak, że widzę tam jego przewagę. Defensywa Brazylijczyka – mimo, że uległa poprawie – nadal bowiem nie zachwyca. Głowa i tułów są u niego w zasadzie nieruchome, a to Iron jest w stanie z pewnością bezlitośnie wykorzystać.  

Parter 

Tutaj sprawa nie jest zbyt skomplikowana. Odkąd Oliveira bardziej nad szaleńczą ofensywę postawił sobie kontrole, uważam go za zdecydowanie jednego z najlepszych grapplerów w UFC bez podziału na kategorie wagowe. Jeżeli walka trafi do parteru, spodziewam się więc gry do jednej bramki. Szczególnie, gdy to Do Bronx będzie z góry. Iron może co prawda odnosić tam pewne sukcesy, lecz wątpię aby było to coś więcej, niż ulokowanie kilku uderzeń. Z uwagi na to, bardzo zdziwię się jeżeli Chandler w ogóle poszuka w tej walce obaleń. Będzie to moim zdaniem najzwyczajniej w świecie wydawanie na siebie wyroku śmierci. Nie twierdzę może, że jeden parter będzie kosztował Amerykanina odklepanie – choć i tego nie wykluczam! – ale z każdą minutą walki na chwyty będzie tracił on masę energii. 

Kondycja 

To także może być jeden z kluczowych elementów. Oliveira co prawda rund mistrzowskich nie widział jeszcze na oczy, a Chandlerowi zdarzyło się walczyć 25 minut, ale… pod kątem kondycyjnym bardziej cenię sobie właśnie Brazylijczyka. 15 minut z Tonym Fergusonem przewalczył on nawet bez zadyszki, w trzeciej odsłonie toczonego na bardzo wysokim tempie pojedynku z Kevinem Lee także nie dawał większych oznak zmęczenia. Amerykanin natomiast w późniejszej fazie widocznie zwalnia. Może nie aż tak, jak wspomniany wyżej Lee, który po 10 minutach jest totalną dętką, ale staje się znacznie łatwiejszy do rozczytania i obalenia. A to może mieć kapitalne znaczenie w walce z Do Bronxem

Typowanie 

Podsumowując, Chandler jak najbardziej może to wygrać. Scenariusz, w którym utrzymuje walkę w stójce, zmiękcza Oliveirę ciosami w korpus i nokautuje którymś z sierpów – podobnie jak zrobił to z Hookerem – jest zdecydowanie możliwy. Brazylijczyk jest jednak młodszy, w ostatnich walkach prezentował się świetnie i to on ma moim zdaniem więcej argumentów na opuszczenie oktagonu z pasem na biodrach. Nie wykluczam z jego strony ani nokautu, ani decyzji, ale obstawiam, że przetrwa pierwsze dwie odsłony – okopując w nich tułów oraz wykroczną nogę Michaela – później stopniowo przejmie stery pojedynku w swoje ręce i będąc w stanie przenosić walkę na ziemie podda podmęczonego rywala w okolicach trzeciej bądź czwartej rundy. 

Mój typ: Charles Oliveira przez poddanie w trzeciej rundzie 

 

Przeczytaj też: UFC 262 – Wyniki ważenia. Większość zawodników bez problemów 

Kategorie
AnalizaFelietonNEWSUFC

Leave a Reply

Powiązane