Fot. facebook.com/konfrontacja

Janikowski: W ciągu dwóch lat jestem w stanie zbliżyć się do walki o pas

Mimo, dwóch przegranych z rzędu, Damian Janikowski nie chce patrzeć wstecz i ma wielkie plany na swoją dalszą karierę.

Przypomnijmy, że Damian z przytupem wszedł do KSW notując 3 kolejne wygrane z rzędu. Rozpędzonego Damiana zatrzymał jednak niezwykle doświadczony Michał Materla, a potem Aleksandar Ilić (ze względu na przebieg pojedynku dość nieoczekiwanie). To jednak nie podłamuje popularnego Damiano, który ma wielkie plany na dalszą karierę.

Na tę chwilę to ja już jestem głodny walki. Jeśli byłaby możliwość zestawienia mnie w w walce rewanżowej, czy z kimś innym, to podjąłbym rękawice. Kogo da mi federacja, z tym będę walczył.

-powiedział w wywiadzie dla SportoweFakty.wp.pl.

Myślę, że droga do pretendenta będzie szybka. Cały czas się rozwijam. Te przegrane walki to duża nauka. Widzę postęp. W ciągu dwóch lat jestem w stanie zbliżyć się do walki o pas.

Janikowski odniósł się także do ostatniej małego zgrzytu z nowym nabytkiem KSW, Cezarym Kęsikiem, który zwyciężył w debiucie dla polskiej organizacji.

Przede wszystkim nie on to pisał, tylko jego promotor. Wydaje mi się, że właśnie on to nieświadomie napisał, nie pytając o zdanie Czarka. Jeśli chodzi o Cezarego, to szanuję go. Jest sportowcem z krwi i kości. Wiem, że rozwija się. Jeśli on by to napisał, to tak jak przekazałem na Facebooku, mam radę dla niego, aby za szybko nie obrósł w piórka. KSW to jest inna liga niż mniejsze federacje w Polsce. Tutaj dostaje się zdecydowanie innych przeciwników. Jeśli przykładowo on przegrałby jedną czy dwie walki, to ja bym nie napisał, że musi się odbudować.

Ja zaczynałem od zera. Wcześniej nie biłem się w walkach amatorskich. W KSW od razu wyszedłem do mocnych zawodników, którzy mieli świetne rekordy. Antoni Chmielewski, jak przystępowałem do walki z nim, to miał 48 pojedynków za sobą. Yannick Bahati był mistrzem dwóch cenionych federacji. Nigdy w życiu nie biłem się ze słabym zawodnikiem i nie budowałem sobie rekordu. Ja sam nie uważam się jeszcze za dobrego zawodnika. Jestem dłużej w federacji i dla mnie to jest dziwna sytuacja, że on przychodzi i po jednej walce każe mi się odbudować, gdzie on jest mistrzem jakiejś piątej ligi w Polsce.

-skomentował.

Bardzo możliwe, że kolejną walkę Damiana zobaczymy na jesiennej gali KSW. Czy myślicie, że kolejnym rywalem Damiana może być właśnie Kęsik?

Kategorie
KSWPolska

Napisz komentarz

*

*

Powiązane